Gdy ustąpił ostry cień mgły.. Rewa

2020-06-15

Weekend BC częściowo pochłonęła mgła! Zjadła Cypel, zjadła Gdynię. Zjadła wiatr?! Dla instruktorów niespodzianki aury i czekanie na wiatr to z jednej strony (czasem nużący) "stand by" a z drugiej chleb powszedni. Dla bosmana i biura to masa pracy związanej z organizacją grafiku, setki telefonów i okazja to ćwiczeń Zen. Wiatr to żywioł i te dwa dni udowodniły pięknie, że nawet najlepsze modele prognozowania pogody mogą zwyczajnie zwieść!

W sobotę około 13 warunki wiatrowe pozwoliły na rozpoczęcie szkoleń. Co to oznacza? Prędkość wiatru wzrosła do 8-10knt i to oznaczało, że można startować z pierwszymi zajęciami. Ruszają wtedy Ci "od zera" czyli teoria, przygotowanie sprzętu, podstawy pilotarzu tak by przygotować kursantkę/ta na samodzielne zejście do wody na pierwszy body drag! Przy wietrze z dolnej granicy szkoleniowej można też realizować pozostałe etapy szkoleń dobierając odpowiedni sprzęt. Jak wiadomo fizyki nie można oszukać i jest granica owocności szkolenia. To właśnie bosman w porozumieniu z head instruktorem i każdym z instruktorów, odpowiedzialnych za swojego kursanta, podejmuje ostateczną decyzję jak rozłożyć najlepiej zajęcia. Taka właśnie burza mózgów a poźniej pospolite ruszenie miało miejsce w sobotę! W niespełna 15 minut ruszyliśmy całą ekipą na z bazy Aloha na spot. Wszyscy, którzy poczekali (a byli i tacy co od 9 rano!) mieli zajęcia, a my cisnęliśmy do 21! Wisienką na torcie był piękny zachód słońca! Niedziela to już inna bajka. Cały dzień wiatru. Powiedziałabym długofalowo i prognozowalnie zmienny kierunek i moc wiatru, masa spacerowiczów, kursantów moc, kitesurferów zatrzęsienie i uśmiechy od rana do nocy! Pełne słońce. Czerwony ryła. Owocny dzień.
Po 9h szkolenia poszłam jeszcze popływać. Oj, choć nogi odmawiały trochę współpracy, a porządne zacięcie krawędzie wydawało się nadludzkim wyczynem jedyne co mogę to wręcz krzyknąć "Ta yeeeest!". Warto było. Warto było. 12 Evo uznaję za.. zapoznane.

Kilka fotek Morskie Oko to zapis zakończenia tego dnia. Damn! Uwielbiam swoje życie! Kocham kitesurfing!
Dodam, że cały weekend BC odbywały się testy sprzętu. Cypel był pełen po brzegi! Przystanęłam przy Duotone i North, po raz to zaprzyjaźnieni ludzie. Z niektórymi znam się od lat, od początku "mojego kitesurfingu" czyli 2012. Uśmiech na twarzy zawsze maluje się sam! Mi to pokazuje, że warto żyć swoją pasją, warto słuchać wewnętrznego głosu.

Lekko jest lekko żyć. Wystarczy to sobie uświadomić.
Iinfo na bierząco, ciekawostki, rzutki kulturowe [z mojej subiektywnej bardzo perspektywy] na Instagramie @odpuscbar - zapraszam!

Hi5!

Leave a Reply

ProlimitDuotoneKiteNinja Kite Shop
Copyright © 2026 LetGoToHaveIt. All rights reserved