Witam w kolejnej inkarnacji bloga. Nie jest to powrót, to nowa jakość. Nie tworzę kolejnej strony, wystarczy mi mnogość gmaili do okiełznania.
Wstrajam się w Energię w codziennych medytacjach i odbieram podpowiedzi od wszechświata. Wiem już kiedy kiwa do mnie i puszcza oczko. Słyszę kiedy szepce mi do ucha, w którą stronę iść i nie ignoruję tego głosu, nasłuchuję jeszcze uważniej i bez wymówek, bez ale/może/kiedyś/niemamczasu/niedamrady/niechcemisię itp dostrajam nawigacje do przekazu. Tak właśnie przyszedł impuls, wpadła myśl pewnego wieczora, w dzień dziecka dokładnie gdy tylko głowa ma dotknęła poduszki przed snem - "zrobię fanpage, będę pisać o swoim [a w sumie Naszym] sposobie życia" a później już były tylko obrazki i wizualizacja jak mógłby ten przekaz wyglądać. Więc..
Utkany będzie on [ten przekaz] na kanwie kitesurfingu. Sezon letni 2020 spędzę na cyplu w Rewie. Z wielką przyjemnością szkolę w Aloha Kiteboarding Rewa. Świeże powietrze i przestrzeń, słońce i wiatr [choć nie raz zimny dość] to energetyczna rewelacja, moc z natury.
W minioną sobotę, znów po latach, moje stópki stanęły na Mewich Rewach! Technicznie to wąska mielizna, z której wyłaniają się wyspy w zależności od poziomu wody na linii Rewa - Kuźnica. Walorów szkoleniowych tego miejsca nikomu nie trzeba przedstawiać. W końcu jest się prawie na środku zatoki w kilkanaście osób. Kierunek wiatru "wchodzi" każdy i do tego brak przeszkód wiatrowych gwarantuje dużą stabilność warunków, czyli nie kopie. Chwilowe zmiany siły wiatru są tu głównie związane z tzw. "wiatrem z pod chmurki" abo gdy "chmurka zabiera wiatr" czyli typowe pogodowe zjawiska, tam odczuwalne jak na dłoni. Reszta to kwestia prognozy, czyli już makroskala, nie właściwości spotu. Poziom wody od po kostki do po pas, wyspy niekiedy giną całkowicie, albo zostaje z nich niewiele "suchego". Piękne miejsce. Czyste powietrze. Przestrzeń. Bliskość natury, czasem martwa natura, finezyjne kolaże ptasich srak na piachu, tysiące muszelek tylko czekających by wbić się w stopę!
Dla instruktorów to prawdziwa wyprawa. Ekipa zbiera się 2h przed pierwszymi kursantami, pakuje sprzęt (biorąc pod uwagę każdego z osobna, kolejność transferów, prognozę) i sunie dwiema motorówkami na miejsce. Dwiema? A no tak! RIB ogarnia transfery a mniejsza zostaje na miejscu czytaj "safety first" czyli asekuracja musi być! W sobotę rano upiekło mi się i płynęłam późniejszym kursem.. ale też ominął mnie downwind z chłopakami. To znaczy - odpalili kite'y w Rewie i obok motorówek sunęli na wyspy! Oby do następnego! Wracając do wyprawy.. jak się domyślić można nie ma się za czym schować na takiej łasze piachu. Dla chłopców logistyka sikania jest odrobinę prostsza, a ja.. no cóż odległości są dość duże więc można da się! Jest to nie tyle operacja (zdjęcie pianki ;p), co kwestia przyczajenia się na odpowiedni moment i w moim przypadku okazuje się.. załapania na zdjęcie!
Czekam na kolejne wysypy, czekam na wiaterek i kolejnych adeptów tego pięknego sportu.



Weszły może 3 halsy, ale warto było. Już po pierwszym dniu szkolenia wiem, że dzięki trapezowi od rideengine.pl wygrałam plecy! Dzięki!
Szkoląc czuję jak stapiam się z wszystkim wokoło, czuje jedność i nicość małego ludzika jakim jestem, jednocześnie swój bezkres i nieskończoność pola kwantowego. O czym piszę? Brzmi dość? No właśnie jak? Dla mnie to codzienny stan, to nabyta umiejętność, to otwarcie i koherencja umysł-ciało. To poczucie jedni. Nieustające. Zaczęło się kilka lat temu..
* wiosna 2018 Eckhart Tolle "Potęga teraźniejszości" i to jest książka, od której zaczęło się przebudzenie.I to jest książka, która zmieniła nie tylko moje życie. I to jest moje pierwsze polecam.
Na dziś, na słońce po wspaniałej porannej ulewie, wspaniałego dnia!
Hi5!




